Kłamstwo żydokomuny, kłamstwo Jedwabnego

Mity żydokomuny i Jedwabnego są najwyraźniejszymi przykładami ingerencji zewnętrznych mocarstw w naszą politykę historyczną. Niestety, są dowodem na to, jak słaba jest nasza własna odmiana tej perspektywy politycznej. Oraz jak słabe są nasza świadomość historyczna, nasza tożsamość i fundująca ją tkanka mitologiczna.   Jeśli trzymać się dość intuicyjnej metafory historii jako wojny, moglibyśmy opisać Europę jako przestrzeń ciągłego konfliktu, istne pole bitwy toczącej się już setki lat. Na mapie zmagań wojennych bez trudu moglibyśmy nanieść ufortyfikowane twierdze, chronione polami zasieków i okopów – to państwa o silnej polityce historycznej i społeczeństwa o ukształtowanej już tkance mitologicznej. Takimi bastionami byłyby na pewno silne państwa szeroko pojętej Europy – Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Rosja. Każdy Francuz zna wielki wkład rewolucji francuskiej oraz wielbi ruch oporu Charles’a de Gaulle’a. Anglik jest dumny z odwagi angielskich lotników walczących podczas II wojny światowej. Rosja wielbi Armię Czerwoną, która odepchnęła groźbę faszyzmu i przyszła wyzwalać Europę, zaś w Niemczech coraz silniej akcentowane są wątki tragedii wypędzonych oraz okrucieństw, jakie spadły na ten kraj podczas II wojny światowej i po niej. Jak na tym tle wygląda Polska? Jeśli trzymać się metafory mapy wojennej – Polska jest pustą przestrzenią, po której swobodnie przesuwają się obce bataliony. Można wręcz stwierdzić, że doszło do ponownego paktu Ribbentrop–Mołotow – tym razem w 
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze