Inni Polacy

Od dawna już chciałem napisać o Polakach urodzonych poza Polską. Polakach nieco innych niż my. W większości gorzej mówiących językiem ojczystym niż „Polacy z Polski”. Ale przecież, niezależnie od tego, stanowiących integralną część naszego narodu. Poznawałem ich w wielu miejscach na świecie. Na stepach Kazachstanu i w londyńskim City. We francuskim górniczym Valenciennes i w Lidzie na Kresach Wschodnich RP. I jakże mi nieraz było wstyd, jakże mnie uszy z tego wstydu paliły, gdy słyszałem polskojęzycznych kretynów reprezentujących rząd czy wpływowe media, którzy prychali, mówiąc: „jacy oni tam Polacy, jak polskiego nie znają! Jakby byli takimi Polakami na serio, to by się własnego języka nauczyli”. O, Boże, cóż za skrajna ignorancja historyczna i moralna znieczulica stoi za półgłówkami, którzy powtarzają takie bzdury. A gdybyś, Ty, jeden z drugim, wychowywał się w Kazachstanie, w którym polskich szkół nie było, a na kursy polskiego można tam chodzić raptem od kilkunastu lat, to mówiłbyś tym językiem czy nie? Uderz się, człowieku bez żadnej empatii, w pierś i nie rzucaj kamieniem w ludzi, którzy za przyznawanie się do polskości płacili przez całe dekady cenę najwyższą: tracąc życie, zdrowie, najlepsze lata w więzieniach czy choćby pracę i możliwość zawodowego awansu. Lepiej byś, krytyku od siedmiu boleści, skorzystał z prawa do milczenia. Była dzisiaj u mnie w biurze rodaczka, dziś z Torunia, wcześniej z Kazachstanu właśnie. Przyszła z polskim mężem (z Płocka) i dwoma synkami
     
41%
pozostało do przeczytania: 59%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze