Do siebie i na Południe

Niektórzy mówią, że Polska jest zawieszona między Niemcami a Rosją. Staje się wręcz to ich wyznaniem wiary. Ale to okrutna herezja.   Byłem bardzo zdziwiony, gdy uświadomiłem sobie, że kuchnia w mojej najbliższej okolicy łączy dwa żywioły – południowy i kresowy. To zdawałoby się egzotyczne połączenie jest trudno zrozumiałe w Warszawie. Doświadczenie życia na Południu obce jest obywatelom dawnej Kongresówki. Mało czytelne jest także w Poznańskiem. A jednak – będę uparcie bronił tezy, że to tradycja najbardziej Polska, bardzo bliska temu, jak przeżywano polskość w dawnej Rzeczypospolitej.   Istnieje bowiem takie fałszywe przekonanie, że los Polski zależny jest od Rosji i Niemiec, że te dwa państwa nad nami panują i że wreszcie zadaniem Polaka – być może nawet jego podstawowym obowiązkiem – jest określenie się względem tych dwóch mocarstw. Innymi słowy: wielu dało sobie wmówić, że bycie Polakiem oznacza wybór jednej z opcji: niemieckiej lub rosyjskiej. I jeśli Polak tej identyfikacji nie dokona, jeśli nie stworzy swojej tożsamości na wzór lub jako odwrotność obcego mocarstwa, to wtedy jest wyrzutkiem historii, bytem niezdefiniowanym i niegodnym uwagi.  Wschodnia obsesja   Jeśli szukamy źródeł pewnej postkolonialnej mentalności w Polaku, to z pewnością znajdziemy ją właśnie tutaj, w tej obsesji, że moja tożsamość, kultura, działanie, polityka – że to wszystko zawsze musi być odniesione do Niemiec lub Rosji. Że musi być prorosyjskie i antyniemieckie lub
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze