JAK POLEC W CZASIE WOJNY BEZ OFIAR

Celem każdej wojny jest zneutralizowanie przeciwnika. Środki do tego są różne. Tradycyjna wojna, czyli wojna energetyczna, toczy się na polach bitewnych przy użyciu broni konwencjonalnej lub niekonwencjonalnej. Wojnę informacyjną można prowadzić wszędzie, a jej broń jest trudno uchwytna. Wojna energetyczna toczy się w sposób jawny. Do prowadzenia wojny informacyjnej zaś nikt się nie przyzna. Jak więc można mówić w ogóle o jej istnieniu? Skąd czerpać o niej informację, aby nie popaść w manię prześladowczą i inne tego typu ekstrema? Kiedy trwa tradycyjna wojna, wszyscy o niej wiemy. Widzimy śmierć i zniszczenie. Tu widać niewiele.To wojna trwa Ale, po pierwsze, wojna informacyjna wcale nie jest czymś nowym ani wymyślonym w umysłach, które w naszych czasach szukają spisków. Tak naprawdę jest ona równie tradycyjna jak ta, która na co dzień uchodzi za zwykłą, i toczona od tysięcy lat. Za każdym razem, kiedy człowiek poszukiwał danych o przeciwniku, przetwarzał je, podsuwał własne informacje, często fałszywe, zakrzywione, mylące. Jak Rzeczpospolita wygrała pod Grunwaldem, jeśli nie za pomocą pozorowanego ruchu i zmyłki? I jak Polska zdołała pokonać bolszewików, jeśli nie dzięki świetnemu nasłuchowi? Zarówno mylenie przeciwnika, jak i zdobywanie prawdziwych o nim informacji, są elementami wojny informacyjnej. Wojny informacyjne toczą między sobą prywatne osoby, prywatne firmy, korporacje. Ale też trwa ona cały czas między państwami. Twórcy III RP próbowali nam
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze