Między poprawnością a bezradnością

Czytanie literatury popularnej, obok funkcji rozrywkowej spełnia, przynajmniej w moim przypadku, dość często rolę poznawczą. W odróżnieniu od „literatury z górnej półki”, coraz bardziej oddalającej się od rzeczywistości i zaplatającej się w samej sobie jak faworek – „pierwszorzędne dzieła literatury drugorzędnej” dużo lepiej i trafniej opisują dziś świat niż ich i renomowani, i obsypani nagrodami koledzy. Co zatem na temat współczesnego świata można wywnioskować z anglojęzycznej powieści sensacyjnej? Na pewno to, że zagrożenia rosną, a poczucie bezpieczeństwa w społeczeństwie maleje. Współczesne państwo staje się coraz bardziej bezradne wobec różnorakich wyzwań, ale nie dlatego, że przeżerają je prawicowe spiski, służby działają przeciwko obywatelowi, a jedyny wróg czai się wewnątrz, jak chcieliby to widzieć autorzy spod znaku Ludluma. Taka wizja wszechwładnej CIA, po półtorej kadencji postępowego Obamy, byłaby co najmniej podejrzana. Poprawność polityczna oczywiście trwa, ale najczęściej ogranicza się do rytualnych ozdobników. W „Więziennym prawniku” (całkiem niezły Grisham, taki, jakiego lubimy najbardziej) jedyny element, który można zapisać jako echo akcji afirmatywnej, to fakt, że główny bohater – garujący w mamrze adwokat – jest Murzynem.  Ale to w porównaniu z absurdami, od których roiło się niedawno w innych powieściach, gdzie policjantem bywali głównie Żyd, lesbijka lub pederasta, a intelektualistą – Afroamerykanin, to drobnostka. Poza tym obraz, jaki się wyłania,
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze