Czego boją się kłamcy smoleńscy

Materiały wybuchowe na wraku

Jeżeli katastrofa smoleńska była zwykłym wypadkiem – jak twierdzi Kreml, a za nim polski rząd i mainstreamowe media – to skąd na wraku znalazły się ślady substancji wybuchowych?
W marcu 2013 r. Stanisław Zagrodzki, krewny śp. Ewy Bąkowskiej, która zginęła w katastrofie smoleńskiej, opublikował wyniki laboratoryjnych badań pasa bezpieczeństwa z Tu-154, przeprowadzonych w USA. Analiza dokonana była pod kątem obecności substancji wybuchowych, gdyż wcześniejsze badanie detektorem wykazało, że na pasie znajdował się trotyl. Co mówią ostateczne rezultaty badań?

„Wynika z nich, że na pasie, którym była przypięta pani Bąkowska, mogą być ślady DNT, związku będącego wynikiem rozkładu TNT. Byłoby to potwierdzenie tego, że na pokładzie TU-154 doszło do eksplozji materiału wybuchowego. Kompromituje to wszystkie osoby, które broniły dotąd rosyjskiej wersji katastrofy, i być może zmusi je wkrótce do wygłaszania karkołomnych tez, że na szczątkach wraku znalazł sie trotyl z I wojny światowej albo z poligonu, ulokowanego rzekomo przy lotnisku w Smoleńsku. Stąd tak brutalna i dezawuująca prokuraturę wojskową reakcja Rosjan, którzy przestraszyli się, że nie panuje ona nad sytuacją i chcą ją »przywołać do porządku«” – powiedział „Gazecie Polskiej” Antoni Macierewicz, przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej.

Analogicznych analiz –  tyle że dotyczących próbek z wraku tupolewa pobranych w Smoleńsku jesienią ub.r. – dokonują od grudnia 2012 r. polscy biegli. Jak ujawniła „Gazeta Polska”, w pierwszych przebadanych próbkach stwierdzono obecność śladów trotylu. Wcześniej polscy biegli w Smoleńsku, posługując się detektorami, zbadali fragmenty wraku, a używane przez nich urządzenia wykazały, że na szczątkach Tu-154 znajduje się ten właśnie związek organiczny. Sensacyjne wyniki badań detektorami potwierdziły to, co mówili od dłuższego czasu eksperci współpracujący z zespołem...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: