Lewica: nowy papież – nowy wróg

Umyślnie pozwoliłem sobie przytoczyć nie tylko  najbardziej prostackie, prymitywne ataki, takie jak w przypadku Jana Pawła I, lecz także i te bardziej finezyjne, często ubrane w szaty troski o Kościół propagandowe psuedoargumenty dyżurnych intelektualistów. Łączy je wspólny mianownik: papiestwo, Kościół rzymskokatolicki, czyli po prostu „katole”, to wróg śmiertelny, którego trzeba zohydzić, ośmieszyć, skompromitować, wywołać do nich niechęć. Histeria antykatolicka w Polsce A.D. 2013 przypomina seanse medialnej nienawiści w latach stalinowskich. Przed 60 i więcej laty Kościół był czarnym ludem dla komunistów nie tylko dlatego, że miał „rząd dusz” i autorytet w dużej części społeczeństwa, lecz także był instytucją, która broniła Narodu (i wartości narodowych). Broniła – bo jak to podkreślał Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński, nie o Kościół tu tylko chodzi. Nasz wielki trener pięściarski, wychowawca mistrzów olimpijskich i Europy – Feliks Stamm uczył Pietrzykowskiego, Kuleja, Kasprzyka, Grudnia,  Drogosza, Olecha, aby „bili w korpus – bo wtedy głowa sama opadnie”. Potraktujmy to jako metaforę. Obóz kosmopolityczny w Polsce bije dziś w papieża i Kościół katolicki, bo wie, że to ciosy na korpus wspólnoty narodowej. Obojętnie, czy ktoś ma łaskę wiary, czy też nie, czy chodzi do kościoła codziennie, czy tylko na pasterkę lub ze święconką na Wielkanoc, musi wiedzieć, że ta antykatolicka wojna, która przetacza się przez media III RP, jest istotną, a może i najważniejszą
     
66%
pozostało do przeczytania: 34%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze