Nie pozwólmy uśpić Kościoła

Rozmaite potrzeby

Liczba diecezji katolickich (w tym też greckokatolickich) nie uległa zmianie. Jest ich na tyle dużo i na tyle są dopasowane do sytuacji demograficznej, że w najbliższym czasie nie będzie potrzeby tworzenia nowych struktur. Nie zmieniły się też granice między diecezjami, choć w wielu miejscowościach, zwłaszcza w rozwijających się metropoliach, wciąż powstają nowe parafie i ośrodki duszpasterskie.

Zmieniła się jedynie sprawa ordynariatu dla tych obrządków wschodnich, które nie mają swojego biskupa. I tak w 2007 r. jedyna parafia bizantyjsko-słowiańska w Kostomłotach k. Kodnia została za zgodą Stolicy Apostolskiej podporządkowana nie, jak do tej pory, prymasowi Polski, ale biskupowi siedleckiemu. Z kolei w tym samym czasie obrządek ormiańsko-katolicki przeszedł z jurysdykcji prymasa pod jurysdykcję arcybiskupa warszawskiego, który zreorganizował jego struktury, tworząc trzy parafie personalne. Zmiany, choć, niestety, ewidentnie na niekorzyść, nastąpiły w biskupstwie polowym, gdyż w związku z mieszającą się liczbą wojska polikwidowano wiele parafii. Wiele innych czeka podobny los.

Kolejną sprawą jest budownictwo sakralne. A tu następuje widoczny regres. Z jednej strony, potrzeba wznoszenia kolejnych kościołów jest niewielka. Z drugiej, widać kryzys ekonomiczny i obniżanie się poziomu materialnego wiernych. Co za tym idzie – niektórych inwestycji nie można ukończyć. Szczególnie widać to na przykładzie Świątyni Opatrzności w Warszawie, której budowa może potrwać jeszcze wiele lat. Inna sprawa, że, według mnie, inwestycja ta jest mało trafiona i cieszy się niewielkim wsparciem społecznym, w przeciwieństwie do takich przedsięwzięć, jak np. w Licheniu czy krakowskich Łagiewnikach. Sprawdza się stara zasada, że o powodzeniu wznoszenia nowego sanktuarium decyduje wieloletni kult, a nie odgórna, administracyjna decyzja.

Różnica bez znaczenia

Za pontyfikatu Benedykta...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: