Niech będzie Cat

Cóż biedny Kisiel powiedziałby w 150. rocznicę? To samo, pewnie jeszcze mocniej. Puste frazesy i krojenie po swojemu. Obchody rocznicy powstania już wykastrowanym kontekstem, jakby ten zryw nie był przeciw komuś – komuś konkretnemu, ale jakąś zwykłą tragedią, po której pozostaje tylko zapalenie znicza na powstańczych mogiłach. Tym bardziej trudno doszukiwać się okołopowstańczych sporów, ocen – tej treści, która powinna wypełniać trzeźwe spojrzenie na historię. Czym jest trzeźwe spojrzenie? Bez gniewu i uprzedzenia, z uwzględnieniem wszystkich kontekstów, przeżycie powstania jeszcze raz, ale teraz już intelektualnie. Milczenie nad mogiłami nie wystarczy. Oprócz znicza przydałyby się jeszcze słowa. Tylko wtedy historia może nas nieco uczyć. Aby odchorować tę sytuację, sięgnąłem po niezawodnego Cata, zresztą książkę, o której pisał także sam Kisiel, broniąc jej przed oderwanymi od świata historykami. „Był bal” Stanisława Cata-Mackiewicza to felietonowo-eseistyczny cykl (z tych czasów, gdy felietonem nazywało się to, co dziś uchodzi za esej) poświęcony XIX wiekowi. Skoro zaś dziewiętnaste stulecie, to i na powstanie styczniowe musiało tam się znaleźć miejsce. To jest też ślad zagubionej i odchodzącej tożsamości polskiej, która budowana była na sporach o tę właśnie insurekcję, na wspominaniu i dostrzeganiu nici, jaka łączy wysiłek powstańczy z odzyskaniem w 1918 r. niepodległości. Szczęście II RP, jej wyższość nad karłowatą III RP, polegało m.in. na odwołaniu do bezkompromisowego
     
39%
pozostało do przeczytania: 61%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze