Sól w oku „Wyborczej”

„Kiedyś nagrody za oprawy, teraz zakaz goni zakaz” Podobnie rzecz się ma z oprawami prezentowanymi na trybunach przy okazji meczów. Papierowe kartoniki, flagi, pirotechnika, serpentyny oraz konfetti. Wszystko to tworzy niepowtarzalne choreografie, które dodają kolorytu trybunom i budują frekwencję na stadionach. Jeszcze parę lat wstecz media zachwycały się działaniem kibiców, a organizatorzy rozgrywek, wraz ze sponsorami, nagradzali przedstawicieli najlepiej zorganizowanych ekip kibicowskich. Dziś za podobne oprawy na kibiców wylewa się pomyje, a ich autorów ściga policja. Dochodzi do takich absurdów, że policyjni technicy ściągają z niedopałków rac odciski palców oraz materiał DNA. Mało tego – jak zdarzyło się w Gliwicach – chwalą się porannym nawiedzaniem domów i zakuwaniem w kajdanki ... 15- czy 17-latków, którzy odpalali pirotechnikę. Znamienne jest, że nagrody za „szczególną dbałość w tworzeniu atmosfery na stadionach” oraz „piękne oprawy i klimat” odbierali zarówno „Staruch” z Legii Warszawa, jak i „Litar” z Lecha Poznań – czyli dwóch fanów, przeciwko którym „Wyborcza” wytoczyła najcięższe działa.Im bardziej polsko, tym gorzej Co się zmieniło przez te kilka sezonów, że zorganizowany ruch kibicowski z partnera zmienił się we wroga? Z roku na rok na stadionach zaczęło pojawiać się coraz więcej haseł i opraw patriotycznych. Równocześnie ruch kibicowski organizował się coraz sprawniej. Okazało się, że środowisko kibiców jest niepokorne i,
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze