Sól w oku „Wyborczej”

„Kiedyś nagrody za oprawy, teraz zakaz goni zakaz”

Podobnie rzecz się ma z oprawami prezentowanymi na trybunach przy okazji meczów. Papierowe kartoniki, flagi, pirotechnika, serpentyny oraz konfetti. Wszystko to tworzy niepowtarzalne choreografie, które dodają kolorytu trybunom i budują frekwencję na stadionach. Jeszcze parę lat wstecz media zachwycały się działaniem kibiców, a organizatorzy rozgrywek, wraz ze sponsorami, nagradzali przedstawicieli najlepiej zorganizowanych ekip kibicowskich. Dziś za podobne oprawy na kibiców wylewa się pomyje, a ich autorów ściga policja. Dochodzi do takich absurdów, że policyjni technicy ściągają z niedopałków rac odciski palców oraz materiał DNA. Mało tego – jak zdarzyło się w Gliwicach – chwalą się porannym nawiedzaniem domów i zakuwaniem w kajdanki ... 15- czy 17-latków, którzy odpalali pirotechnikę.

Znamienne jest, że nagrody za „szczególną dbałość w tworzeniu atmosfery na stadionach” oraz „piękne oprawy i klimat” odbierali zarówno „Staruch” z Legii Warszawa, jak i „Litar” z Lecha Poznań – czyli dwóch fanów, przeciwko którym „Wyborcza” wytoczyła najcięższe działa.

Im bardziej polsko, tym gorzej

Co się zmieniło przez te kilka sezonów, że zorganizowany ruch kibicowski z partnera zmienił się we wroga?

Z roku na rok na stadionach zaczęło pojawiać się coraz więcej haseł i opraw patriotycznych. Równocześnie ruch kibicowski organizował się coraz sprawniej. Okazało się, że środowisko kibiców jest niepokorne i, co gorsza, odbiega światopoglądowo od środowiska „GW”. O tym, że polscy kibice przeszkadzają dlatego, że w zdecydowanej większości są patriotami i silny jest u nich trend antykomunistyczny, świadczą teksty z „Wyborczej”, gdzie chwaleni są kibice niemieckiego St. Pauli Hamburg, na którego trybunach paraduje Antifa i regularnie pojawiają się skrajnie lewicowe symbole.

Pierwszym głośnym symptomem, że patriotyczna narracja na...
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: