O potrzebie wspólnej polityki historycznej Żydów i Polaków

Silniejszy pożre słabszego Abstrahując od kwestii etycznych, od prawdy, od dawania świadectwa, należy też traktować politykę historyczną jako formułę politycznego wpływu, który ma na celu osiągnięcie konkretnego interesu. Dlatego jest oczywiste, że polityki historyczne będą się ścierać. Zaś słabsza zostanie pożarta przez silniejszą. Skrajny serwilizm PO wobec jakiegokolwiek silnego gracza ujawnia się też w tym aspekcie. Zarówno w przypadku opolskiej Platformy, która (żeby „nie godzić w wielokulturowość” i nie drażnić koalicjanta, czyli Mniejszości Niemieckiej) blokuje nazwanie sali sejmiku mianem Orła Białego, jak i w niezdolności partii rządzącej do reakcji na działalność środowisk dążących do uczynienia Polaków współwinnymi Szoa. A przecież gra toczy się o najważniejsze – o pamięć o ludobójstwie II wojny światowej i zachowaniu się Niemców. Abstrahując od oddania czci pomordowanym i bohaterom, to tylko pamięć podparta odpowiednią polityką historyczną może nas uchronić przed powtórzeniem się tego koszmaru. Tymczasem można stwierdzić, że niemiecka polityka historyczna sukcesywnie i z dużą skutecznością dąży do zrzucenia z Niemców brzemienia historycznej winy. Niemiecka polityka historyczna w sprawie Szoa opiera się na dwóch taktykach. Z jednej strony, dąży do rozproszenia odpowiedzialności poprzez wskazanie „współwinnych”, z drugiej, do wypłukania samego wydarzenia z treści, przenosząc  je w rejon abstrakcji, w której zamiast konkretnych ofiar o konkretnym
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze