Antoni Macierewicz o ujawnionym przez „NP” dokumencie

Kilometr usłany szczątkami Relacja ta stanowi zapewne pierwszy znany opis najbardziej tajemniczej części terenu katastrofy, tego, który leży między szosą Kutuzowa a radiolatarnią bliższą. To niesłychanie istotne, gdyż dotychczas tworzono wrażenie, jakby miejsce katastrofy ograniczało się do obszaru między drogą Kutuzowa a murem oddzielającym polanę tragedii od lotniska. To dzięki takiemu zafałszowaniu można było twierdzić, że samolot rozbił się „na niewielkiej przestrzeni”, a więc katastrofa była z pewnością wynikiem uderzenia w ziemię. Materiał dziś publikowany pokazuje, że samolot rozpadał się na przestrzeni ponad kilometra, a pierwsze odłamki upadły na ziemię około 200 metrów przed miejscem,  gdzie o ziemię uderzyło skrzydło. Tu warto przypomnieć, że według ekspertyzy ATM zamówionej przez prokuraturę skrzydło oderwało się od samolotu mniej więcej 1,5 sekundy, czyli ok. 115 metrów, po przeleceniu nad miejscem, gdzie rosnąć miała „pancerna” brzoza. Biorąc zaś pod uwagę miejsce, w którym je znaleziono (około 120 metrów za brzozą), znaczyłoby, że spadało nieomal prostopadle w dół (być może ta faktografia jest tak niewygodna dla wersji Millera, że prokurator płk Rzepa zapomniał o ekspertyzie ATM w swym ostatnim oświadczeniu, mającym pokazać osiągnięcia prokuratury).Blachy uderzające w drzewa Czytelnika karmionego millerowską wersją wydarzeń musi szokować liczba odnalezionych szczątków samolotu. Relacjonujący natykają się na nie prawie co krok
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze