Wahania Rosji, decyzja Tuska

Nie można wykluczyć, że emisja tych filmów jest śladem głębokich różnic wewnątrz rosyjskiego establishmentu. Rosjanie, świadomi skali tragedii, sondowali reakcję polskiej i międzynarodowej opinii. Chociaż propaganda rosyjska miała już przygotowaną wersję oskarżającą „nieudolnych pilotów” i „nieodpowiedzialnego Prezydenta”, to Rosjanie świetnie wiedzieli, że jej uwiarygodnienie będzie trudne. Zdawano sobie też sprawę, że istnieje porozumienie z 1993 r. co do badania katastrof samolotów wojskowych, które daje Polsce prawo do równoprawnej pozycji w postępowaniu wyjaśniającym. A to oznaczało pełen dostęp do wszystkich dowodów, możliwość przeprowadzenia sekcji zwłok, badania czarnych skrzynek, przejęcia dyspozycji nad wrakiem. Te uprawnienia wynikały nie tylko z porozumienia z 1993 r., lecz także z prawa międzynarodowego, które gwarantuje szczątkom samolotu państwowego status eksterytorialny.

Tusk oddaje śledztwo

Prezydent Miedwiediew wystąpił wówczas do premiera Tuska, obiecując prowadzenie wspólnego śledztwa – tak jak przewiduje to umowa z 1993 r., ale Donald Tusk tej propozycji nie podjął. Podobnie  reagował minister Sikorski – zlekceważył prawa Polski wynikające z eksterytorialnego statusu wraku i nigdy nie domagał się ich respektowania. A także – nie zaprotestował, kiedy w haniebny sposób niszczono wrak i bezprawnie zawłaszczono polską własność.

Identycznie zachowali się prokuratorzy Parulski i Szeląg, którym Prokurator Generalny Federacji Rosyjskiej przyznał już 10 kwietnia prawo do uczestniczenia we wszystkich czynnościach śledczych, w tym  także w sekcji zwłok. Ponieważ Polacy  nie egzekwowali swoich praw, początkowa otwartość rosyjska zamieniła się w arogancję.

Jeszcze 13 kwietnia Rosjanie byli gotowi zaakceptować uczestnictwo ekspertów NATO i UE w komisji badającej tragedię. Ale ministrowie rządu Donalda Tuska – Ewa Kopacz i Tomasz Arabski – obecni podczas moskiewskiej narady nie odpowiedzieli na...
[pozostało do przeczytania 49% tekstu]
Dostęp do artykułów: