BIEDNI POLACY PATRZĄ NA SMOLEŃSK…

Bezsilność czy cynizm

Sam Donald Tusk nie chce się do tych faktów ustosunkować – podobnie, jak nie chce podjąć niezbędnych działań politycznych i dyplomatycznych mogących uruchomić zablokowane dzisiaj postępowanie wyjaśniające śledztwo prowadzone przez prokuraturę wojskową. Mimo publicznych oświadczeń odpowiedzialnych urzędników, że bez czarnych skrzynek, protokołów sekcji zwłok i innych dokumentów przetrzymywanych przez Rosjan nie da się tej katastrofy wyjaśnić, Premier pozwala Putinowi kpić z siebie i z państwa polskiego. Dlaczego? Czy jest to gra na zwłokę czy też bezsilność? A może, tak jak prezydent Komorowski, Tusk także uważa, że ta sprawa po prostu nie jest najważniejsza? Tak można by sądzić, patrząc na dotychczasowe postępowanie premiera, a zwłaszcza na systematyczne blokowanie koniecznych działań wobec Rosji. Być może łatwiej będzie zrozumieć dzisiejsze zachowania Tuska, jeśli przyjrzymy się niektórym działaniom jego rządu w okresie poprzedzającym katastrofę.

Nienawiść w służbie polityki

Rząd Donalda Tuska od początku swej kadencji systematycznie i z premedytacją zwalczał politykę międzynarodową Lecha Kaczyńskiego. Działania rządu w tej materii przekraczały miarę normalnej rywalizacji politycznej czy nawet zawziętego sporu. Z polityką Kaczyńskiego nie podejmowano otwartej i publicznej polemiki, lecz starano się wyśmiać i zohydzić tego, który ją promował. Zachowania takich polityków, jak Radosław Sikorski, Donald Tusk, Tomasz Arabski, Bronisław Komorowski, nacechowane były arogancją i agresją. Nie było właściwie takiej wypowiedzi na temat głowy państwa i takich wobec niej działań, które nie koncentrowałyby się na próbie poniżania go i deprecjonowania. Takie sformułowania, jak „dorżnąć watahę”, „były prezydent”, „z 30 metrów nawet ślepy snajper by trafił do samochodu” - pokazują klimat, jaki rząd tworzył wokół Prezydenta.

Ta atmosfera publicznego linczu nie była przypadkowa ani...
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: