Czy rock nas wyzwoli?*

Odpowiedź na specyficzne problemy wieku dorastania Za cechę pokoleniową swoich studentów Bloom uznał przed trzema dekadami „uzależnienie od muzyki”. To uzależnienie, jego zdaniem, spowodowane zostało rozwojem technicznych środków kopiowania i reprodukcji dźwięku w XX wieku. O ile bowiem przed epoką radia, telewizji i odtwarzaczy człowiek mógł posłuchać muzyki tylko od czasu do czasu, i to w określonych miejscach, o tyle pokolenie współczesne muzyki może słuchać wszędzie, przez 24 godziny na dobę. I tak też się dzieje obecnie, jak to widzimy, obserwując wokół ludzi ze słuchawkami na uszach, i jak to słyszymy w pubach, restauracjach, na dworcach i w supermarketach wypełnionych muzyką z głośników. Bloom widzi w tej ekspansji i uzależnieniu od muzyki coś niebezpiecznego. Powołuje się przy tym na Platona, który twierdził w „Państwie”, że melodia i rytm, którym towarzyszy taniec, są prymitywną ekspresją duszy – zasługują więc na poważne traktowanie. Nawet kiedy do tej muzyki dodaje się artykułowane słowa, muszą się one podporządkować muzyce – tym samym więc muzyka, według Platona, poddaje człowieka emocjom, ogranicza jego zdolność kierowania się rozumem. W szczególności zaś – powiada amerykański konserwatysta – takie jest oddziaływanie psychologiczne rocka. Jest on współcześnie (Bloom pisał to w 1987 r.) jedyną żywą muzyką młodych, gdyż jak żadna inna odpowiada na specyficzne potrzeby wieku dorastania. Jeśli przypomnimy sobie histeryczne reakcje fanek na występy
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze