POP

Jak lider Prawa i Sprawiedliwości wspomniał na przełomie lutego i marca 2009 r., że Polacy powinni na tyle dobrze zarabiać, aby każdego stać było na wczasy w Egipcie, to od razu, hajda na Soplicę, ruszyła maszyna propagandowa, że jaki tam Egipt, że toż to dziać się ma kosztem polskiej branży turystycznej, hoteli, pensjonatów, campingów, itd., itp. Jak PiS niczym kataryniarz wyśpiewuje melodię o repolonizacji banków, to: ha, ha, ha, hi, hi, hi – jakaż ta opozycja głupiutka, nie rozumie, że świat cały jest globalną wioską, że kapitał nie zna narodowości, że tu, Panie Dzieju, integracja i przepływ kapitału i to w ogóle mrzonki jakieś. Czasem dochodzi – jak w tym właśnie przypadku, do zabawnych sytuacji, bo platformersko-salonowy chór nagle wpada w konfuzję, gdy okazuje się, że szef doradców Jej Wysokości Donalda Tuska, były premier J.K. Bielecki, też o powrocie banków funkcjonujących w Polsce w polskie ręce przebąkuje. Oczywiście, jak przystało na ten rząd, na przebąkiwaniach się kończy: gdy Irlandczycy sprzedawali należący do nich BZ WBK (powstały z fuzji wrocławskiego Banku Zachodniego i poznańskiego Wielkopolskiego Banku Kredytowego), to kupili go w końcu Hiszpanie z banku Santander, a nie polski PKO BP, choć nasze media ekonomiczne oczyma wyobraźni już tę transakcję widziały.

Iwan Pawłow wiecznie żywy

Ostatnio w Opolu Kaczyński po prostu stwierdził fakt, że występuje asymetria między wspieraną przez państwo i przez samorządy mniejszością niemiecką w Rzeczypospolitej a kompletnie pomijanymi, czy wręcz dyskryminowanymi, Polakami w Niemczech. No i znów jazda, w myśl „odruchu Pawłowa”: skoro pisiory mówią, że Niemcy w Polsce mają znacznie lepiej niż Polacy w Niemczech, no to trzeba stanąć po stronie… oczywiście opolskich Niemców, nie zająknąwszy się nawet, bo i po co, ot, drobiazg, o naszych rodakach w Republice Federalnej.

I tak w koło Macieju. Jak PiS w czasie szalejącego kryzysu wyszedł z koncepcją podatku...
[pozostało do przeczytania 50% tekstu]
Dostęp do artykułów: