Udział w zbrodni po zbrodni

Dodatkową pokusą, by „się włączyć”, było dla mnie i to, że paru kolegów ze Śląska przyjechało „robić reformy” do Warszawy, że obiecywali naprawienie krzywd, a to znaczyło pracę, prestiż, mieszkanie w Warszawie. A nie miałem nawet meldunku… Moje życie mogło potoczyć się zupełnie inaczej… A jednak.

Od partii odstraszyła mnie nie jedna, lecz kilka rzeczy. Najpierw to, że lekkomyślnie poszedłem na zebranie otwarte PZPR w Instytucie Nauk Humanistycznych. To nie był wiec młodych reformatorów, to był sabat starych czarownic, które na partyjne zebrania przylatywały na miotłach… Ponieważ nadal się wahałem – los podsunął mi pod oczy plakat o wieczorze poezji powstańczej, który prowadzić...
[pozostało do przeczytania 97% tekstu]
Dostęp do artykułów: