ZAPIS WEDŁUG GENERAŁ ANODINY

Te sprzeczne, wykluczające się informacje, które zamieszczono w raporcie MAK, są dowodem, że komisja Tatiany Anodiny celowo ukryła pewne fakty, ponieważ obciążały winą za katastrofę stronę rosyjską. Manipulowanie zapisami czarnych skrzynek miało dowieść, że to polscy piloci ponoszą winę za tragedię. Rosyjska komisja nie tylko nie ujawniła dowodów na winę pilotów, lecz także ukryła fakt, iż dowódca Tu-154 podjął na przepisowej wysokości decyzję o przerwaniu podejścia do lądowania. Co więcej, Rosjanie wstawili do stenogramów rozmów z kokpitu zmyśloną wypowiedź mającą świadczyć o presji, jakiej rzekomo poddani byli piloci tupolewa. Według polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej dotyczy to np. słów „wkurzy się, jeśli... [niezrozumiałe]... jedna mila od pasa” – które posłużyły MAK do obciążenia odpowiedzialnością za katastrofę śp. Prezydenta RP. W rzeczywistości w kabinie pilotów padło wówczas zdanie: „Powiedz, że jeszcze jedna mila od osi została”.

Tajne czarne skrzynki

Rosjanie zapowiedzieli, że nie oddadzą nam oryginałów rejestratorów lotu, choć są one własnością polskiego rządu. Ukrywanie przez Rosję oryginałów czarnych skrzynek, a także nieopublikowanie danych ze skrzynki rejestrującej parametry lotu, choć mija rok od katastrofy, to dowód, że nie chcą oni ujawnić prawdy o przyczynach tragedii. Skrzynka rejestrująca parametry lotu to najważniejszy, oprócz zbadania szczątków samolotu i ciał ofiar, dowód w sprawie. Poznanie jej zapisów ujawniłoby, co naprawdę stało się w Smoleńsku.

Dziwi też, że komisja Jerzego Millera nie upubliczniła zapisów polskiej skrzynki. Cyfrowy rejestrator szybkiego dostępu produkcji warszawskiej firmy ATM PP, typ ATM-QAR/R128ENC rejestrował te same dane co rejestrator pokładowy MŁP 14-5, czyli parametry lotu. Co stoi na przeszkodzie, by opinia publiczna mogła poznać podstawowe informacje dotyczące lotu? Nie są one tajne. Co chcą ukryć przed nami rząd i polska prokuratura...
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: