Lista kłamstw komisji Millera

Kłamstwa te obnażyli eksperci z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych, którzy przebadali kopię nagrań z kokpitu Tu-154 i stwierdzili, że wbrew temu, co próbowała wmówić Polakom komisja Millera, na nagraniach rozmów z kokpitu Tu-154 nie zarejestrowano głosu gen. Andrzeja Błasika.

„Nie dysponujemy opinią, która mówiłaby, iż gen. Błasik przebywał w kabinie. Prokuratura nigdy nie twierdziła, że taki głos został zidentyfikowany” – opisał wynik badań krakowskich biegłych płk Ireneusz Szeląg z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Największym skandalem jest fakt, że w pierwotnej wersji stenogramów przygotowanych na użytek raportu Millera przez Centralne Laboratorium Kryminalistyczne gen. Błasikowi tak naprawdę również nie przypisano żadnego głosu. Zrobiła to samowolnie dopiero komisja Millera, choć dziś żaden z jej członków nie chce się do tego haniebnego czynu przyznać.

Kłamstwo nr 2: Samolot zszedł na wysokość kilku metrów

Autorzy raportu Millera twierdzą: „O godz. 6:41:02,8 na wysokości 1,1 m nad poziomem lotniska, w odległości 855 m od progu DS 26, samolot zderzył się lewym skrzydłem z brzozą o średnicy pnia 30–40 cm, w wyniku czego nastąpiła utrata 6,1 m lewego skrzydła”.

Na jakich danych opierali się eksperci Millera, podając taką wysokość? Wystarczy zajrzeć na str. 16 raportu, aby w jednym z przypisów (drobnym drukiem) przeczytać, że „wysokość lotu samolotu w końcowej fazie podejścia do lądowania została oszacowana na podstawie obliczeń wykonanych przez Komisję”.

Ekspert smoleńskiego zespołu parlamentarnego, prof. Kazimierz Nowaczyk z amerykańskiego uniwersytetu w Baltimore, podszedł do tej kwestii znacznie rzetelniej: zanalizował dane zawarte w systemach nawigacyjnych TAWS (system ostrzegania o zbliżaniu się do ziemi) i FMS (system zarządzania lotem – komputer pokładowy) oraz dane z wysokościomierza barycznego WBE–SWS zapisane w skrzynce parametrów lotu. Okazało się, że...
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: