POWRÓT malarstwa realistycznego

Wreszcie bez plam i abstrakcji Malarstwo realistyczne zdegradowane i niemal wyrugowane z obszaru współczesnej sztuki wysokiej, zdefiniowane jako działania warsztatowe, odtwórcze, zaliczone właściwie do umiejętności i sprawności rzemieślniczych i wypchnięte z obszaru sztuki wysokiej do szuflady z napisem „rękodzieło”, ze sztuką wysoką niewiele mające już wspólnego, pojawiło się w pełnym blasku na korytarzach warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. I to nie malarstwo gestu, plamy, różnorakiej abstrakcji, jak wielokrotnie bywało, lecz rzetelne malarstwo studyjne, gdzie ręka nie jest umownym znakiem, maźnięciem farby, ale chce być solidnie zbudowaną formą jak na obrazach Fransa Halsa czy Piotra Michałowskiego.Akt studyjny Ewy Perzanowskiej Od lat zaglądam na coroczne wystawy prac studentów Akademii i od lat poziom ich jest podobny, bywają prace ciekawsze i mniej udane, ale dla miłośników malarstwa, do których wciąż się zaliczam, tegoroczna wystawa na Wydziale Malarstwa warszawskiej ASP była prawdziwą radością dla oczu. Nareszcie malarstwo! Podobnie przed laty odebrałem wyrastające z pop-artu Davida Hockneya i fotorealizmu obrazy Łukasza Korolkiewicza, gdzie zamiast akademickich sosów znowu znalazłem budowane kolorem nastrój, tajemniczą atmosferę i podteksty.Równowaga kompozycji i harmonia kolorów Tegoroczna praca dyplomowa Słowaka Martina Imricha z pracowni Krzysztofa Wachowiaka, wystawiona w gmachu głównym ASP – około 5-metrowej
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze