Czym jest... AUTORYTET

Autokreacja bądź kreacja godzą w samą istotę autorytetu. Jego istotną cechą jest przecież to, że nie można go wytworzyć. Nie można także zabiegać o bycie autorytetem. I chociaż autorytet, jako zjawisko o charakterze społecznym, musi być społecznie uznany, to jednak uznania tego nie można wymusić, arbitralnie stworzyć, ale trzeba sobie na nie zapracować, zasłużyć. „Autorytet” to termin o mocno pozytywnym zabarwieniu, dlaczego mielibyśmy je deprecjonować, osłabiać? W łacinie słowo „auctoritas” oznaczało „wpływ”, „znaczenie”, „powagę”, „władzę”. W starożytnym Rzymie „auctoritas” odnosiło się do stopnia ogólnego poważania, jaki dana osoba posiadała w społeczeństwie, a także, w konsekwencji, jej siłę przebicia, możliwość wywierania różnego rodzaju wpływów i gromadzenia poparcia wokół czyjejś woli. „Auctoritas” wiąże się etymologicznie ze słowem „auctor”, słowem denotacyjnie szerokim, oznaczającym m.in. „twórcę”, „autora”, „doradcę”, „pomnożyciela”, wywodzącym się z kolei od łacińskiego „augeo” – „powiększać”, „zwiększać”, „mnożyć”. Podobnie zatem jak „auctor”, będący „sprawcą”, kimś, kto  „zwiększa moc czynu”, tak też „autorytet” jest  „autorem”, „pomnożycielem”. Kogo bądź czego? Przede wszystkim samego siebie, ale także rozwoju i znaczenia tego, kto jego wpływowi ulega. Według Ericha Fromma „pojęcie autorytetu odnosi się do takich stosunków międzyludzkich, w których jedna osoba traktuje drugą jako wyższą od siebie”, przy czym jest to wyższość uznana przez osobę podległą.
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze