PPP czyli PRZEMOC POLITYCZNEJ POPRAWNOŚCI

Przepis na „afroamerykanina”

Interesująca jest geneza powstania tego potwora. Określenie „poprawność polityczna” wywodzi się z angielskiego political correctness. Jego źródła sięgają końca XVIII wieku, lecz w obecnym znaczeniu używane jest od przełomu lat 70. i 80. ubiegłego stulecia.

Pierwotnie intencja wprowadzenia owej „nowinki” była niewątpliwie dobra – wyeliminowanie z forum publicznego określeń i zwrotów obrażających jakieś grupy społeczne. Jednak, jak pokazuje codzienność, rzeka o nazwie poprawność polityczna zmieniła koryto.

Źle się dzieje, gdy forma wypowiedzi przykrywa jej sens. Niestety, często tak jest, gdy czyjeś słowa oceniane są przez pryzmat poprawności politycznej. Co gorsza, dla wielu lewaków i liberałów stała się ona instrumentem zamykającym usta adwersarzom. Jest wykorzystywana jako wyznacznik dopuszczający – lub nie – do dyskursu publicznego czyjś pogląd. Warto przypomnieć, co pisał na łamach „Gazety Polskiej” ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: „Do poglądu mają również prawo Ci, którzy nie podzielają poprawności politycznej [Gazety Wyborczej]”.

Poprawność polityczna stała się orężem w walce z każdym, kto myśli inaczej i „śmie” to wyrażać. Dla tych medialnych terrorystów często „inaczej”, znaczy „gorzej” bądź nawet „niedopuszczalnie”.

O wadze, jaką stanowi PP, może świadczyć miejsce, jakie zajmuje w świadomości społecznej. Niewątpliwie ostatnio nastąpiła jej dewaluacja. Do tego stopnia, iż jest ona przedmiotem drwin kabaretów czy też obiektem krytyki artystów. Niech za przykład posłuży głos młodszego pokolenia w postaci tekstu rapera Pjusa, jakiś czas temu nominowanego do Jedynek w kategorii debiut roku: „Nieważne, czy się zgodzisz, ja mam swoje zdanie; polityczna poporawność robi tylko mózgu pranie”. Innym przykładem jest skecz popularnego Kabaretu Moralnego Niepokoju, w którym ojciec dowiaduje się od syna wracającego z lekcji w szkole na temat tolerancji, że nie piecze...
[pozostało do przeczytania 51% tekstu]
Dostęp do artykułów: