Geniusz Lebensteina

Niestety, reakcja szeroko pojętej prawicy czy konserwatystów okazała się bezproduktywna. Owszem, dostrzegają oni problemy trapiące współczesną sztukę. Owszem, bardzo często trafnie diagnozują patologie obecne w jej obrębie… Ale jednocześnie odwrócili się, niczym obrażona pięciolatka, od samej sztuki współczesnej, negując ją w pełni. Znaczna część prawicy popadła w jakieś kiczowate i nierealizowalne sny o powrocie gotyckich katedr, Michała Anioła i XVIII-wiecznego budownictwa. Obrażają się na kształt współczesnych muzeów sztuki, bo jakże to tak dziwnie budować, skoro mamy boski styl romański. A zresztą, po co w ogóle muzea sztuki współczesnej? I tak z jednej skrajności, w drugą. Z jednego barbarzyństwa, w drugie. W tej sytuacji warto przypomnieć sobie Jana Lebensteina, artystę zupełnie wyjątkowego, twórcę, który zdołał połączyć geniusz artystyczny z intelektualnym.Zadziwiające Bestiarium Jan Lebenstein, młody chłopak urodzony w Brześciu, jak wielu innych kresowiaków, nie zgadzał się na brutalność i niesprawiedliwość peerelowskiego systemu politycznego. W przeciwieństwie jednak do wielu innych dostał nieprawdopodobną szansę. W 1959 r. uczestniczył w Premiere Biennale des Jeunes w Paryżu, uzyskał Grand Prix, a salony francuskie stanęły przed nim otworem. Został już w tym mieście. Jan Lebenstein malował wtedy swój najbardziej znany cykl obrazów, tzw. figury osiowe – jak pisze sam autor – totemiczne, niejasne, mroczne i archaiczne wizje różnych postaci. Miłosz
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze