Polska postkolonialna

Dodano: 01/04/2012 - Numer 3 (73)/2012

Sprzeda runo, kupi volkswagena W czasach, kiedy nowożytne imperia europejskie zaczynały erę kolonizacji innych kontynentów i kultur, Wolter, usprawiedliwiając rozbiory Rzeczypospolitej, nazwał Polaków pogardliwie „Irokezami Europy”. Rzeczywiście, rozbiory Polski były formą kolonizacji wewnątrzeuropejskiej. Dopóki jednak w Polakach żył dawny duch wolności, bronili się. Wywoływali powstania, odrzucali pogardliwy dyskurs dominacji, który na ich temat stworzyli zaborcy i opłacani przez nich propagandyści. Przy każdej okazji starali się odbudowywać struktury państwa polskiego, nawet jeśli bywało to tylko państwo podziemne. Warto więc zapytać, dlaczego dziś ta niepodległościowa tradycja, w której nas wychowano, znowu jest przedmiotem tak gwałtownego ataku niektórych publicystów? I dlaczego Polacy w swej masie uwierzyli, że bezwarunkowa podległość europejskim strukturom unijnym, rosyjskim służbom specjalnym oraz niemieckim pieniądzom zapewni ludności tego kraju to, czego nie dałyby jej samodzielne, polskie rządy? Jednym z wielu powodów takiego stanu rzeczy wydaje się społeczna geneza osób tworzących dzisiejsze kierownictwo Platformy Obywatelskiej i od pięciu lat nadających charakter polskiej polityce. Główni liderzy dawnego Kongresu Liberalno-Demokratycznego (dziś PO): Tusk, Bielecki, Lewandowski wywodzą się z terenów, które jeszcze całkiem niedawno – w XIX i XX w. – były obszarem intensywnej kolonizacji niemieckiej i na których postkolonialne struktury społeczno-
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze