Dwa kłamstwa

Dodano: 01/04/2012 - Numer 3 (73)/2012

W obu kłamstwach silnie występuje zasada „mniejszego zła”. Podczas II wojny światowej na Zachodzie nie chciano mówić o Katyniu nie z braku wiedzy czy braku dowodów. Nie chciano, bo zbrodnicza Rosja była potrzebna aliantom w walce na śmierć i życie ze zbrodniczymi Niemcami. Można powiedzieć, że Waszyngton i Londyn uznały, iż – odwołując się do tytułu słynnej książki Józefa Mackiewicza – „Nie trzeba głośno mówić”. Kłamstwo katyńskie było użyteczne w wojnie z Hitlerem, bo Armia Czerwona stanowiła militarne „mięso armatnie” w starciu państw sprzymierzonych z „państwami osi”. Do Katynia sięgnięto w USA znowu, co charakterystyczne, w czasach Cold War, czyli zimnej wojny. Wtedy amerykański Kongres mógł też robić swoje śledztwo, bo prawda katyńska mogła być użyteczna w rywalizacji Stanów Zjednoczonych z Sowietami.Podły „realizm” Na tej samej zasadzie lewicowe i liberalne elity intelektualne Europy Zachodniej nie chciały słyszeć o Katyniu, tak jak nie przyjmowały do wiadomości informacji o łagrach w ZSRS. Sam fakt przyznania, że Moskwa na ołtarzu komunizmu mordowała swoich i obcych obywateli, byłby wodą na młyn antykomunizmu. A ten, jak wiadomo, był czymś równie złym jak faszyzm… Znamy ludzi, nieraz tzw. przyzwoitych,  tzw. porządnych i patriotów, którzy mówili w okresie PRL-u,  nawet  w jego schyłkowym etapie, że podnoszenie sprawy Katynia jest niezgodne z polską racją stanu, bo może spowodować, że Związek Sowiecki nie będzie się angażował w obronę polskiej granicy
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze