PIŁSUDSKI A.D. 2012

Myślał więc idąc i stukając laską, a myśleć było o czym. Nowa Liga Narodów, która funkcjonowała od lat zmieniając nazwy, a to jako Europejska Wspólnota Węgla i Stali, a to jako Europejska Wspólnota Gospodarcza, a to jako Unia Europejska, chwiała się w posadach i była na krawędzi śmiertelnej choroby. Od dawna, wiedział to Piłsudski, w niczym nie przypominała tamtej, starej, ociężałej, trochę śmiesznej z dzisiejszej perspektywy Ligi. Chociaż analogie były. Z jedną i drugą wiązano duże nadzieje i w jednym, i drugim przypadku nadzieje te okazały się płonne. Jedna i druga istniała, bo istniała, załatwiała różne sprawy, ale tych najważniejszych rozwiązać nie była w stanie. A może i nie chciała, cofając się przed największymi mocarstwami, pewnymi siebie i swojej siły, aroganckimi, narzucającymi innym państwom swoją wolę, ale też – gdy było to w ich interesie – paraliżującymi funkcjonowanie organizacji międzynarodowych, takich jak Liga, a teraz Unia. Sama nazwa współczesnej Ligi – Unia – Marszałkowi się podobała. Nie ukrywał tego. Kojarzyła mu się z Unią Polsko-Litewską, z traktatami i decyzjami, które o niebo wzmacniały pozycję Rzeczypospolitej. Po tamtych uniach z czasów I Rzeczypospolitej Polska musiała być szanowana, musiano się z nami liczyć, musiano respektować nasze interesy, jakkolwiek by nas nie lubiano. A więc nazwę Piłsudski lubił, ale do treści zaufania nie miał. Sztuczne to wszystko było. Za dużo krakano o jedności, solidarności, współpracy, a stary Naczelnik zbyt długo
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze