PRZEPROGRAMOWANIE KŁAMSTWA

Dodano: 02/02/2012 - Numer 1 (71)/2012

Kłamstwo smoleńskie wkroczyło w nową fazę. Musiało zostać przeprogramowane, bo na jaw wyszło zbyt wiele prawdziwych faktów: że gen. Błasik nie zachowywał się na pokładzie tupolewa jak terrorysta, tylko jak zwykły pasażer, że rosyjska sekcja zwłok ministra Zbigniewa Wassermanna jest niemal zupełną fikcją. System okazał się bardzo nieszczelny, więc dotychczasowe metody polegające przede wszystkim na promowaniu fałszu, a przemilczaniu prawdy, okazały się nieskuteczne. Dlatego do repertuaru tricków włączono wyszydzanie i pozorną dyskusję. Jak działa ten pierwszy, mogliśmy wyraźnie zobaczyć w relacjach z posiedzenia zespołu kierowanego przez Antoniego Macierewicza, podczas którego profesorowie Binienda i Nowaczyk przedstawili wyniki swoich badań (przypomnę: ich zdaniem samolot w ogóle nie uderzył w brzozę, ale nawet gdyby do kolizji doszło, drzewo nie urwałoby skrzydła). Co pokazano widzom? Informacją główną były problemy w łączeniu się przez internet z naukowcami. Widz nie miał szansy dowiedzieć się, co, mimo zakłóceń, powiedzieli naukowcy. Usłyszał za to, iż skoro Macierewicz nie może zorganizować dobrego połączenia, to jak wyjaśni sprawę tysiąc razy trudniejszą – katastrofę smoleńską. Mówiąc kolokwialnie, przekaz sprowadzono do prostego zdania: cienias nie radzi sobie z komputerem, a rzuca się na samolot. Zagrywka pozornej dyskusji w sprawie smoleńska przez wiele miesięcy nie była wykorzystywana. Reżimowe media i wspierający je eksperci koncentrowali się na lansowaniu wersji
     
55%
pozostało do przeczytania: 45%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze