Czy Polacy są republikanami?

Nie patrzą w nasza stronę, nie zbliżają się. Przechodzą obok, jakby pomiędzy nimi a nami przebiegała jakaś niewidzialna linia. Oni są na zewnątrz tej granicy. Skąd bierze się ta nasza dzisiejsza obcość? Różnice, niezrozumienie, wrogość, bluzgi wobec kandydatów PiS rozdających wyborcze ulotki? Wiem: media, „przemysł nienawiści”… Ale pod powierzchnią tkwi jeszcze jedno nienazwane publicznie pierwotne zróżnicowanie postaw. O tym jest ten artykuł.Wysiedli na przystanku: kompromis Przed 30 laty czynnikiem łączącym nas w opozycji i w ruchu „Solidarności” była świadomość, że nikt z nas nie zrealizuje swoich własnych życiowych celów, jeżeli najpierw Polska nie będzie wolna. Trzeba więc zająć się sprawami narodowymi, publicznymi, polityką – bo chodzenie tylko wokół własnych spraw, samo nie wystarczy. W schyłkowym okresie PRL, w obliczu powszechnej biedy i braku perspektyw, łatwo to było zrozumieć i kto nie szedł na służbę reżimu, a nie miał już siły lub nie mógł manifestować, działać i czekać, ten emigrował. Po Okrągłym Stole pojawiło się znacznie więcej postaw możliwych do wyboru. Połowa opozycji i większość jej elit wysiadła na przystanku kompromis. Ogromna rzesza Polaków uwierzyła tym ludziom, że skoro z Polską jest już wszystko w porządku, jesteśmy w NATO i Unii Europejskiej, to pora zostawić politykę fachowcom i spokojnie zająć się sobą i sprawami własnego podwórka. Tych, którzy uparcie twierdzili, że Polska nadal jest ważna jako całość – i że nie jest
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze