Rzeczpospolita nieodpowiedzialna

Antypatie III RP Idea, na której wyrosła III RP, opiera się na zniechęcaniu do państwa. Miało być ono zbędnym balastem, sprowadzonym do minimum złem koniecznym i dziadowskim spadkiem po poprzedniej epoce. Z państwa nie można było być dumnym ani go lubić. A już na pewno żadnym honorem nie była praca dla niego. Każdy, kto choć przez pewien czas pracował dla władzy, choćby w centralnym urzędzie, zna to uczucie i te reakcje, jakie wywoływało przyznanie się do swojego pracodawcy. Dokonano wyprowadzenia państwa, jak sztandaru rozwiązywanej organizacji, a wraz z nim wyprowadzono też politykę. Nie chcę dociekać, czy taki był cel, ale na pewno można zaobserwować taki skutek. Wyprowadzenie państwa i polityki sprawiło, że władza także wyprowadziła się na zaplecze, do kuluarów i stamtąd oddziaływała na społeczeństwo. Władzy miało nie być widać. I najczęściej nie było widać. Decyzji nie podejmowano w wyniku otwartego sporu politycznego, ale w zaciszu gabinetów i w ustronnych knajpach. To tam odbywały się prawdziwe sejmy i sejmiki. Ten proces neutralizacji państwa i odsuwania go w cień ściśle złączony z wyciszaniem samej polityczności i obywatelskich odruchów sprawił, że zaniedbywano także państwową symbolikę, związane z nią rytuały, protokoły i liturgie. Coś, co nie może cieszyć się prestiżem, nie zasługuje także na własną mitologię. To na powierzchni, a co pod nią? Nie tętniące życie, ale serie decyzji. Decyzji, o których posłuszne lub zidiociałe media nawet nie raczą
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze