Korupcja zamiast kultury

Nie mniej wymowne jest także pytanie, które większość dziennikarzy zadawało politykom PO. Czy premier żałuje, że od razu nie wyrzucił Mariusza Kamińskiego ze stanowiska szefa CBA? Otóż, drodzy koledzy żurnaliści, zadawanie tego pytania kompromituje was tak samo, jak Chlebowskiego cmentarne spotkania z Ryśkiem. Mariusz Kamiński pozostał szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego nie dlatego, że Tusk okazał mu łaskę! Łaskawość czy niełaskawość szefa rządu w normalnym demokratycznym państwie obchodzi jego obywateli tyle, co nic. Liczy się prawo, zasada kadencyjności, poszanowanie reguł demokratycznych wyborów. A od urzędnika, nawet najwyższej rangi, nie oczekuje się dobrego serca, tylko żąda bezwzględnego szanowania przepisów. Tusk i jego załoga na początku nie zbliżali się do CBA, bo dokładnie wiedzieli, iż ingerencja w skład osobowy kierownictwa tej instytucji będzie złamaniem prawa. Teraz lęk o własne interesy wziął górę. Ryśki, Miry, Zbychy i Grześki czują, iż stoją pod ścianą. Pochylić głowy i odejść nie potrafią, bo logika zaprezentowana podczas cmentarnej debaty legislacyjnej przeżarła ich do cna. Myślą: wpadniemy do CBA, zobaczymy, co jeszcze mają. I wpadli. Dzwonią do siebie i ostrzegają, instruują, układają zgodne wersje. Mają szczęście, iż w Polsce nie zakazano przekleństw, bo nie mogliby się dogadać. Zastanawiam się, jakimi argumentami będą już wkrótce posługiwali się naukowcy, którzy tak licznie popierali Platformę i samego Donalda Tuska, zaświadczając, że wprowadzi
     
66%
pozostało do przeczytania: 34%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze