W ogrodach ubogiego absurdu


Fot, 1. Kopalnia surowców w Potosi, najwyżej położonym mieście na świecie
fot. 2. Żucie liści koki to dla Boliwijczyka rytuał. 100-gramowa paczuszka zakazanego w Europie dopalacza to wydatek rzędu 5 zł. Radość widoczna na twarzy górnika, pracującego na co dzień przy wydobyciu cyny, pozostanie natomiast w pamięci na zawsze. To bezcenne
Fot. 3. Agostino polewa diabelskiego członka, później wsadza mu do ust zapalonego papierosa. To obowiązkowy rytuał  boliwijskiego górnika – dzięki temu dziś nic mu się w kopalni nie stanie


Picie 70-procentowego spirytusu 200 m pod ziemią nie stanowiłoby może nic nadzwyczajnego, nawet dla gringo, ale gdy dodamy, że każdy uczestnik libacji ma obowiązek polać uprzednio penisa posągu diabła, zaczynamy się zastanawiać, gdzie my, do cholery, się znaleźliśmy.

Południowo-zachodnia Boliwia to obszar górzysty. Okoliczne wulkany osiągają wysokość nawet 6000 m n.p.m. Potosi natomiast uznawane jest za najwyżej położone miasto świata – jego najwyższy punkt leży na wysokości 3967 m n.p.m. To tutaj mieści się jedna z najsłynniejszych w całej Ameryce Łacińskiej kopalni surowców mineralnych. Najstarsi mieszkańcy pamiętają jeszcze lata, kiedy dzień w dzień wydobywano stąd setki kilogramów cyny. Jeszcze starsi nieśmiało wspominają kilogramy srebra. Dziś pozostało – no właśnie – tylko wspomnienie. I indiańscy górnicy.

Prestiż za 600 zł

Przed kopalnią tłum ludzi. Z szybu wybiega młody chłopak z 50-kilogramowym workiem pełnym cyny. Mija nas bez żadnego zainteresowania i w chlupiących kaloszach podchodzi do innego górnika, który już czeka z wagą. Jeszcze inny odpala silnik od taśmy, po której surowce pojadą zaraz do podstawianej ciężarówki. Bezzębny kierowca wystawia kciuk z szoferki, meldując swoją gotowość. Dzieje się.


Posąg diabła jest najczęściej odwiedzanym miejscem przez górników w czasie ich pracy
Jeszcze do niedawna pensja...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: