Jak zabito prawdę o katastrofie w Smoleńsku

„Warunki, w jakich prowadzone jest śledztwo po katastrofie 10 kwietnia 2010 r. polskiego Tu-154, nie odpowiadają zachodnim standardom” - powiedział znany francuski ekspert ds. katastrof samolotowych Gerard Feldzer. Szef Muzeum Lotnictwa w Le Bourget koło Paryża w rozmowie z radiem RMF FM zaznaczył, że fakt, iż miejsce katastrofy nie zostało odpowiednio zabezpieczone, może przekreślić szanse na odkrycie przyczyn tragedii. Równie zaniepokojony doniesieniami o działaniach Rosjan w Smoleńsku był amerykański kongresman Peter King. Swój wniosek o powołanie międzynarodowej komisji śledczej ds. katastrofy smoleńskiej King uzasadniał m.in. następującymi słowami: „Polskim ekspertom do spraw bezpieczeństwa i przedstawicielom urzędu lotnictwa odmówiono dostępu do miejsca katastrofy. Polskim śledczym przekazano jedynie kopię zapisu rejestratorów”.Liczy się każdy szczegół O tym, jak ważny jest detal, każda najdrobniejsza cząstka wraku samolotu, świadczy sposób badania katastrof lotniczych w Europie Zachodniej i USA. Przykłady można mnożyć. W „Gazecie Polskiej” opisywaliśmy już obszernie śledztwo po katastrofie w szkockim Lockerbie, gdzie każdy odłamek samolotu (a znaleziono ich kilkanaście tysięcy) został oznaczony, osobno zapakowany i odwieziony w miejsce, gdzie znaleziska poddano prześwietleniom promieniami rentgenowskimi i chromatografii gazowej (w celu znalezienia ewentualnych pozostałości po materiałach wybuchowych). Powtórzmy raz jeszcze: gdyby nie tak dokładne
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze