ZIELONA A NIE CZERWONA

Obrona Domu Katolickiego dowiodła, że pomysły komunistycznych inżynierów dusz nie złamały ludzkich sumień. Jedna ze stolic „Ziem Odzyskanych” miała być typowym miastem socjalistycznym, w którym mieszkańcy bezdusznych blokowisk mijaliby się w drodze do fabryk z działaczami nowego typu. Na przeszkodzie stanęła wiara i charyzmatyczny kapłan, jakim był ks. Kazimierz Michalski – proboszcz parafii św. Jadwigi. Prześladowany i niszczony publicznie przez komunistyczne władze, wśród swoich parafian cieszył się autorytetem i szacunkiem za nieprzejednaną postawę wobec prób marginalizowania i niszczenia Kościoła. Na organizowane przez niego koncerty i spektakle przychodziło więcej ludzi niż na imprezy pod czerwonymi sztandarami. Jego kazań słuchano uważnie, a kościoły wbrew złudzeniom towarzyszy „od wyznań” wcale nie pustoszały. Ksiądz Michalski, który pod fałszywym pretekstem został aresztowany kilka lat przed październikową „odwilżą”, został administracyjnie wydalony z Zielonej Góry i Czerwiec’56 przeżył w Poznaniu. Widział tysiące robotników z Cegielskiego domagających się chleba i wolności. Modlił się w intencji zamordowanych i aresztowanych. Na własne oczy doświadczył bezwzględności rzekomo robotniczej władzy. Kiedy wrócił do swojego miasta, doskonale wiedział, jakie są granice kompromisu z komunistami. Nie zgodził się w maju 1960 r. oddać budynku Domu Katolickiego, usytuowanego w centrum Zielonej Góry. Postanowiono zabrać go siłą i wówczas do walki o wiarę i godność stanęli
     
34%
pozostało do przeczytania: 66%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze