CZTERY I JESZCZE PÓŁ TWARZY IDOLA

Zabezpieczenia zawiodły 1. Autor do perfekcji opanował sztukę podziękowań. Najtłustsze otrzymała oczywiście Anna Bikont. Domosławski uznał ją za Ducha, który natchnął go arcydziełem. Nie napisał: „Na początku było słowo”, tylko: „Na początku był e-mail od Ani Bikont. Może byśmy napisali wspólną biografię Ryśka…” „Ania – zaklina się Domosławski - wciągnęła mnie w przygotowania do podróży po jego życiu”. Autor zakadził też drobniejszemu zwierzchnictwu (ale miał za co!): „Jarosław Kurski i Marek Beylin, moi szefowie w »Gazecie Wyborczej«, udzielili mi urlopu, dzięki czemu przez blisko rok mogłem poświęcić sto procent swojego czasu na pisanie książki”. Stosowne wyrazy otrzymała też Wdowa: „Pani Alicji Kapuścińskiej dziękuję za wszystko, co służyło powstaniu tej książki. Jestem wdzięczny za troskę, za udostępnienie archiwum”. 2. Biografię poprzedziły aż cztery buforowe przedmowy. Eksmarksistowski socjolog Zygmunt Bauman oznajmił, iż jest to „wielka książka o wielkim człowieku”, pisarz Andrzej Stasiuk podkreślił, że autor uchwycił „wielkość” Mistrza i „nie uczynił z niego eunucha” (czyżby chodziło o romanse?); dziennikarka Teresa Torańska w tonie reklamy („nie dla idiotów”) stwierdziła, że dzieło Domosławskiego jest nie dla tych, którzy najlepiej czują się w uproszczonym świecie. Na koniec historyk Marcin Kula pochwalił autora za całokształt. 3.W książce rozmieszczone zostały ochronne zaklęcia magiczne - nie zawsze na temat, ale jakże poprawne! Przy okazji
     
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze