Opisanie o ucieczce króla

Przy czym musimy tu poczynić ważną uwagę o rzeczy, która być może komuś umknęła. Otóż istnieje różnica między wejściem do pojazdu z własnej woli i rozkazem jazdy tam, gdzie trzeba, a byciem wrzuconym w pojazd. Byli bowiem tacy, których wsadzano do pociągów, czy wcześniej karet, by jechali, gdzie im panowie każą. I nawet jeśli wyrośli z nich wodzowie i głowy państw, to do końca wlokło się za nimi to, że ich wsadzono, a nie wsiedli. W byciu w sposób właściwy na czasie nie chodzi bowiem o to, by dać porwać się nurtowi, ale by świadomie nim władać. A przynajmniej nie dać się w nim zgubić. Tu chodzi o to, by od początku do końca być podmiotem historii, a nie jej przedmiotem. Królem, a nie marionetką. I wreszcie, by ścigać, a nie być ściganym. To prawie żart, jeśli ktoś mówi, że historią nikt nie rządzi. Prawie zawsze rządzi nią człowiek. Jeden, wielu – ktoś musi. Reszta zwykle nie chce się do tego przyznać i opowiada te wszystkie bajki o biegu dziejów i ich logice, jakby dzieje nie były czymś wymyślonym przez człowieka do spółki z Bogiem, po to przynajmniej, by nadać sens życiu dłuższemu niż jedno pokolenie. I na nic tu fochy modnisiów, choćby byli królami. Kiedy Kościuszko uderzył na Palembacha i w tej bitwie padło 22 tys. Moskali, nie mógł posiąść się ze szczęścia. Kiliński także. Z radości więc Kościuszko posyła medale poległych królowi, spodziewając się pochwały. „Aż tu się omylił poczciwy Kościuszko, ponieważ tym prezentem króla nie ukontentował, ale i owszem, król jegomość
     
45%
pozostało do przeczytania: 55%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze