Faszyzm na uniwersytecie nie przejdzie

Jak więc robi rewolucję dr Howard Kirk, główny bohater książki Bradbury’ego? Po pierwsze, uczy jej studentów. Jak przystało na socjologa, uczy socjologii. Ale socjologia jest dla niego tylko jedna – mieszanka Marksa z Freudem. Wystarczy, aby zrozumieć wszystko. Po drugie, urządza przyjęcia. Przyjęcia są ważne w tej książce, otwierają ją i zamykają. Na nich dzieje się rewolucja. Ludzie gadają i uprawiają seks. To ostatnie jest bardzo ważne i godne odnotowania jako trzeci sposób robienia rewolucji. Doktor Howard Kirk robi to ze wszystkimi kobietami. Z wykładowczyniami, z żonami wykładowców i ze studentkami. Otwiera je, uczy ekspresji i realizowania pragnień, wreszcie prowadzi te swoje rewolucyjne gierki. Rewolucyjne gierki są rozmaite i wszystkie mają uderzyć w faszyzm. Wszystkie robione na zasadzie: bój to jest nasz ostatni. W książce znajdujemy opis dwóch takich rewolucyjnych intryg. A więc intryga pierwsza. Doktor Kirk rozpuszcza plotkę, że na gościnne wykłady został zaproszony prof. Mangel (toż to brzmi jak Mengele!), genetyk. My powiemy: genetyk, Kirk uszczegółowi: rasista. A rasista to faszysta. Na uniwersytecie burza, Kirk dolewa oliwy do ognia. Mają główny temat na radę wydziału. Na radzie wydziału burza jeszcze większa. Okazuje się, że Mangela nikt nie zapraszał. Nie szkodzi – podyskutujmy więc, czy Mangela można zapraszać tak w ogóle. Robi się gorąco. Ktoś mówi: a czemu nie można zaprosić? Rada przegłosowuje, że jednak zaprosi Mangela (choć wcześniej nie zamierzała
     
42%
pozostało do przeczytania: 58%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze