The show must go on

Porównując przemysł rozrywkowy w Polsce i w Stanach Zjednoczonych można by doszukać się wielu podobieństw. Przyczyna jest prozaiczna. Największe koncerny medialne oraz ich personel kopiują scenariusze i oprawę wizualną sprawdzonych „show”. Dotyczy to zarówno najpopularniejszych teleturniejów, programów z gatunku talk-show, jak i programów satyrycznych, a nawet publicystycznych. Miarą jakości programu jest jego powodzenie za oceanem. Ewentualny sukces ułatwia zakup licencji programu, która obliguje kupca do zachowania jego formy. Inaczej jest z treścią. W związku z tym ograniczmy się do programów, w których zasadniczym przekaźnikiem rozrywki jest dyskusja, a nie fizyczne walory ciała oraz umiejętność pokonywania grawitacji.Jupitery wycelowane są w gościa Jakość komunikatu konstruowanego przez gwiazdy polskiego i amerykańskiego show aż tak bardzo się od siebie nie różni. I tu, i tu obśmiewa się „nadmierny” patriotyzm, „przesadną” religijność – znamienne, że razi prawie wyłącznie tą chrześcijańską, wyciąganie wniosków z doświadczeń w polityce zagranicznej etc. Tak już jest i tak zapewne będzie. W tej branży ludzie patrzą przez tęczowy obiektyw, a to czasami prowadzi do wynaturzeń. Przypomnę wyskok niejakiej Kazimiery Szczuki, upokarzającej w programie autorskim żartownisia Kuby Wojewódzkiego chorą dziewczynkę tylko dlatego, że modliła się i zwierzała w Radiu Maryja. W Stanach Zjednoczonych bodaj najsłynniejszy obecnie żartowniś David Letterman poniżał w swoim
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze