Wymiar niesprawiedliwości

Z USA do ciasnej celi

Marek Karp, twórca i były dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, zanim zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, był oskarżony wraz ze swoim przyjacielem Mirosławem Ciełuszeckim, jednym z najważniejszych przedsiębiorców na Podlasiu, w kuriozalnym procesie. Jeden z prokuratorów miał nawet grozić Karpiowi, który nie dożył końca procesu. Ciełuszecki natomiast trafił niesłusznie do więzienia.

Był rok 1990. Mirosław Ciełuszecki, Polak, który interesów uczył się w Stanach Zjednoczonych, zdecydował się na powrót do ojczyzny. Był jednym z tych, którzy wierzyli w wolną III RP, uczciwy biznes oparty na zachodnich standardach. Osiadł w rodzinnej Białowieży, powoli budował własną firmę. Po latach powstała Farm Agro Planta (FAP) – spółka zajmująca się sprowadzaniem z Białorusi do Polski chlorku potasu – substancji niezbędnej w produkcji rolnej.

FAP osiągnął sukces, dał pracę setkom ludzi. Miał szansę stać się głównym graczem w branży chemicznej. Sielanka skończyła się o godzinie szóstej rano 25 kwietnia 2002 r., gdy w domu Ciełuszeckiego pojawili się funkcjonariusze Urzędu Ochrony Państwa. Mężczyzna został aresztowany i przewieziony do Białegostoku. Prokurator okręgowy Sławomir Luks, w wypowiedzi dla „Kuriera Porannego”, regionalnej gazety na Podlasiu, stwierdził: „Mirosław C. miał wprowadzić w błąd firmę co do wartości sprzedanych jej nieruchomości. Spółce, w której był prezesem, sprzedał działki leżące pod Hajnówką za 7,6 miliona złotych, podczas gdy w rzeczywistości były one warte 78,5 tys. zł. Tym samym nie tylko popełnił przestępstwo, ale jeszcze swoim działaniem wyrządził szkodę majątkową w wielkich rozmiarach”.

Prokurator jeszcze przed rozpoczęciem procesu publicznie przesądził o winie oskarżonego. Tymczasem zarzuty wobec Ciełuszeckiego były absurdalne. Jednym z nich było rzekome działanie na szkodę firmy w celu uzyskania korzyści majątkowej. Dowodem uczyniono fakt, że Ciełuszecki...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: