Terapeutka i kołtun

Poprzednie miesięczniki

– Wstydliwą? No to pan pomylił adres. Poradnia „W” znajduje się w oficynie. – Nie mówię o sssyfie – warknął przybysz – tylko o czymś dddużo gorszym. – Niemożliwe – terapeutka błyskawicznie nałożyła gumowe rękawiczki i poczęła rozglądać się za maseczką. – Możliwe. Podczas badań okresowych wyszło, że mi kołtun rośnie. – Kołtun?! – kobieta westchnęła z ulgą. – A nie widać. W rzeczy samej gość był dość rozczochrany, ale bez żadnych śladów kołtuna. – Z rentgena wynika, że mnie rrrośnie do wwwewnątrz – wyznał. – Niesłychane! – zakrzyknęła terapeutka. – Panu, niestrudzonemu szermierzowi walk z ciemnogrodem, zaściankiem i kołtuństwem właśnie? – Święte słowa – zgodził się pacjent. – Ale rośnie. – A gdzie pan to świństwo złapał? Przecież nie od „ludzi honoru”. – Ani w jaccusi u Urbana – dodał przybysz i na samo wspomnienie się oblizał. – To może od bliźniaków? – kombinowała kobieta. Odpowiedzią było żachnięcie: – Od dawna nie podaję im rąk! – Ciekawe. A żadnych prywatnych podejrzeń pan nie ma? – Mam. Zdarzył się pewien oślizgły gggad, co przygarnąłem na łłłono. Otttoczyłem go specjalną tttroską, karmiłem, a ten aaagent... – Przecież powtarza pan od lat, że żadnych agentów nie ma. – Ten bbbył. I użądlił mnie w ssssamo... – W samo serce – domyśliła się terapeutka. – W samo ccciemię. – Przecież pan nie był w ciemię bity? – Bbbyłem, ale w słusznej sprrrawie – rozmarzył się pacjent. I przez moment w gabinecie zapachniało etosem i patosem. Mirrą i konspirrą. – Nnno więc ten gaaad, mało że
     
42%
pozostało do przeczytania: 58%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze