Jak dobrze mieć sąsiada

Poprzednie miesięczniki

Dyplomatyczne zabiegi kanclerz Merkel Z politycznego punktu widzenia nie odgrywamy żadnej roli zarówno w stosunkach z Niemcami, jak i na arenie UE. Daje to święty spokój, ale coraz bardziej spycha nas na margines Wspólnoty i psuje wizerunek Polski na arenie międzynarodowej. Jako kraju pozbawionego własnej inicjatywy i dbałości o interes narodowy. Takie kraje nie cieszą się w Unii szacunkiem, przeciwnie, traktowane są jak pożyteczni idioci, których należy wykorzystać, pogłaskać po główce i odesłać tam, gdzie ich miejsce. Niemcy nie lubią Polaków, ale to najmniejsze zmartwienie. Nie warto też przejmować się tym, że traktują nas jak ludzi gorszej rasy. Problemem jest sposób, w jaki traktują naszych polityków i ich aktywność międzynarodową. Oni ich lekceważą i prowadzą własną aktywność ponad naszymi głowami. Przykładem może być niedawna wizyta Angeli Merkel w Kijowie. Pani kanclerz zapomniała o „nadzwyczajnej” inicjatywie polsko-szwedzkiej utworzenia tzw. partnerstwa wschodnioeuropejskiego, które według założeń miało trzymać z daleka od UE Ukrainę, Gruzję, Armenię, Mołdawię i kilka innych byłych republik sowieckich. Tymczasem Angela Merkel wszystko popsuła i zasygnalizowała rządowi w Kijowie możliwość rychłego nadania Ukrainie statusu państwa stowarzyszonego z UE. Za tym posunięciem kryje się próba odwleczenia – co jest w największym interesie Moskwy – przystąpienia Ukrainy do Sojuszu Atlantyckiego. Ta pozornie chytra, a w rzeczywistości bardzo przejrzysta
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze