Rok afer specsłużb

Wszechwładna ABW

W listopadzie 2008 r. wybuchła kolejna afera dotycząca służb specjalnych. Okazało się, że Krzysztof Bondaryk, szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, największej tajnej służby w Polsce, potajemnie dostaje setki tysięcy złotych od sieci telefonii komórkowej Era, gdzie wcześniej pracował. Sprawa wyszła na jaw podczas kontroli, jaką na prośbę prezydenta Lecha Kaczyńskiego przeprowadzili funkcjonariusze CBA. Bondaryk zainkasował od Ery w 2008 r. pół miliona zł. W tym samym czasie, gdy pobierał pieniądze, forsował korzystne dla operatorów przepisy. Chodzi o ujawnione przez „Dziennik” w lipcu 2008 r. naciski szefa ABW dotyczące sposobu podsłuchiwania Polaków. Policja, CBA i służby wojskowe chciały zakładać podsłuchy, tak aby firmy telekomunikacyjne nie wiedziały, kto jest podsłuchiwany. Jako jedyny sprzeciwił się temu Bondaryk, który w ustawie chciał zagwarantować dostęp do tych informacji pracownikom operatorów.

Kilka miesięcy wcześniej, w czerwcu br., opinia publiczna dowiedziała się o niejasnościach wokół przydziału mieszkań wysokim oficerom specsłużb. W słynnym liście pożegnalnym Wojciech Sumliński napisał o wartym milion złotych mieszkaniu wiceszefa ABW Jacka Mąki. Chodziło o ponad 100-metrowe lokum w Warszawie, które, zdaniem dziennikarza, otrzymał bezprawnie za kadencji Andrzeja Barcikowskiego (szefa ABW za rządów SLD). ABW wystąpiła wówczas do Urzędu Miasta o lokal na cele operacyjne, ale wykorzystała go na cele nieoperacyjne – przekazała Jackowi Mące. Nie jest to jedyna historia z mieszkaniami, w którą zamieszani są obecni szefowie ABW.

Mieszkania służbowe dostali też, gdy byli wiceministrami MSWiA, Krzysztof Bondaryk i Wojciech Brochwicz, ale po odwołaniu z funkcji nie zdali ich, lecz „odziedziczyli” dożywotnio.

To nie koniec skandali w specsłużbach. Kilka tygodni temu „Gazeta Polska” ujawniła, że ABW przejmuje władzę nad wszystkimi polskimi specsłużbami: Służbą Kontrwywiadu...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: