Metoda kija i marchewki

Poprzednie miesięczniki

Dla europejskiego lewactwa, wywodzącego się z pokolenia ’68, nie integracja gospodarcza, wspólne stawianie czoła wyzwaniom globalizacji, ale unifikacja myśli i poglądów stanowią o pogłębionej integracji. To oni, Cohn-Bendit i jego koledzy, przewodzili rewolucji studenckiej i przez następne dziesięciolecia usilnie pracowali nad wytworzeniem „euromana”, modelowego Europejczyka, osobnika zniewolonego ideologicznie poprzez zastosowanie mechanizmu hipokryzji zwanego poprawnością polityczną. W nadziei, że poprawność polityczna wejdzie w krew i będzie za pośrednictwem genów przekazywana następnym pokoleniom. Aż do całkowitego stępienia na wartości, ideały i temu podobne fanaberie. Okazało się – najwyraźniej lewacy nie wyciągnęli lekcji z najnowszej przecież historii – że przyciskani do muru ludzie wychowani w wolności i demokracji zareagują kiedyś jak wahadło w zegarze. Odbiją w drugą stronę. Zaczną opierać się narzucanej ideologii i domagać się swoich praw. Europejski Big Brother przegrywa z naturalnym odruchem obronnym i jeszcze nie do końca zduszonym instynktem samozachowawczym. Przede wszystkim z głębokim przekonaniem, że to, co nie jest dobrowolne, jest przymusowe.Zazdroszczę Irlandczykom Zwraca uwagę reakcja obywateli Niemiec na irlandzkie „nie”. Nikt nie zaprzeczy, że Niemcy są zwolennikami Unii Europejskiej, tyle tylko że nikt ich przy podejmowaniu decyzji o to nie pytał. Nie odbyło się tu referendum traktatowe, choć rządząca dziś CDU, gdy była w opozycji,
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze