Ile państwa w państwie?

Poprzednie miesięczniki

Wszystkiemu winne są banki W Stanach Zjednoczonych wszyscy żyją na kredyt, a przecież gospodarka kwitnie – tak myśleliśmy my, mieszkańcy Europy. Polacy, jak tylko stało się to możliwe, rzucili się na kredyty, nabywając domy, samochody, lodówki, komórki, komputery. Banki oferowały zero procent, co było oczywistym kłamstwem, ale ludzie mogli wreszcie spełnić swoje konsumpcyjne marzenia. Nie mam nic przeciwko kredytom. Natomiast mam i zawsze miałam wiele przeciwko życiu nad stan, nad realne możliwości. I jestem zwolenniczką oszczędzania. Zgadzam się, nie wszyscy mogą oszczędzać, wielu z nas z trudem utrzymuje się z emerytur, rent czy niskich pensji. Ale ta kategoria obywateli, dodajmy dość znaczna, nie bierze kredytów. Jeśli jednak ktoś bierze i otrzymuje je, to odpowiedzialność spada na banki i ich lekkomyślność. Doszło do sytuacji, w której młody człowiek z przeciętnymi zarobkami zadłuża się w kilku bankach na sumy sięgające miliona złotych i zamierza je spłacać przez co najmniej 30 lat. Jeśli spotka go jakieś nieszczęście i straci pracę, jak spłaci swój kredyt? Ale kupił – na razie wirtualnie – dom, samochód i nowoczesny sprzęt. Może brylować w towarzystwie, bo stał się posiadaczem, jest nie gorszy od innych, a nawet lepszy. Trudno mi wyobrazić sobie, jak ktoś, kto dopiero zaczyna dorosłe życie, założył rodzinę i musi ją utrzymać, może spokojnie spać z perspektywą comiesięcznego spłacania wysokiego długu, i to przez wiele lat. Można oczywiście zapytać – a co
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze