Hamujące przyspieszenie

Poprzednie miesięczniki

Niesforny uczeń Einstein poszedł do szkoły w wieku siedmiu lat. W podstawówce był uczniem przeciętnym i w opinii nauczycieli nie rokował nadziei na większe osiągnięcia. Nic nie zapowiadało przyszłych genialnych odkryć i Nagrody Nobla. Mały Albert nie wykazywał się zdumiewającymi zdolnościami, nie mnożył wielocyfrowych liczb w pamięci ani nie fascynował się rachunkiem różniczkowym jako dziesięciolatek. Był marzycielem, a w szkole czuł się źle z powodu panującej tam pruskiej dyscypliny. W tamtych czasach (koniec XIX w.) nie obowiązywały jednak żadne testy kompetencji, więc rodzice swobodnie mogli wybrać dla niego doskonałą szkołę średnią i został do niej przyjęty bez żadnych trudności. W Gimnazjum Luitpolda w Monachium uczył się bardzo dobrze, chociaż nie należał do wyróżniających się uczniów. Nie pozwalał mu na to niezależny charakter. Przyszły geniusz miał „dar” wyprowadzania nauczycieli z równowagi. Nie czuł też, niestety, respektu przed szkolnym regulaminem, co w końcu stało się przyczyną usunięcia go ze szkoły. Nie ukończył szkoły średniej z powodu: „złego wpływu na dyscyplinę w klasie”. Ale ten sam prawie wojskowy dryl sprawił, że zdobył solidne podstawy przyrodniczego wykształcenia. Nauczyciel matematyki wystawił mu opinię, że opanował materiał na poziomie zaawansowanym, umożliwiającym studia. Opuścił Monachium bez dyplomu, mając szesnaście lat. Przez pół roku podróżował po Włoszech, chłonąc piękno kultury i rozmyślając nad pięknem natury. Wpadł przy
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze