Oprawcy bez emerytur i bez... sądu

Poprzednie miesięczniki

Na liście skazanych przez Mieczysława Widaja jest wielu bohaterów. We wrześniu 1953 r. karę 12 lat więzienia wymierzył bp. Czesławowi Kaczmarkowi. Na salę sądową ordynariusz kielecki trafił po ponad 2,5-letnim śledztwie, w którym bezpieka – stosując wyrafinowane metody przymusu – doprowadziła go niemal do stanu agonalnego. W pewnym momencie pokazowy proces został przerwany, gdyż bp. Kaczmarek przestał czytać przygotowany mu przez oficerów śledczych maszynopis. Wtedy z salki obok wyszedł czerwony z wściekłości dyrektor departamentu śledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Jacek Różański (Józef Goldberg) i upomniał Kaczmarka: „Ja już skułem mordy obrońcom [biskupa bronił słynny adwokat Mieczysław Maślanko, który pełnił de facto rolę jednego z oskarżycieli – dop. TMP] i przestrzegam księdza biskupa, aby nie poważył się więcej na podobne postępowanie”. Przewodniczącemu Widajowi nie przeszkodziło to wyrokować. Przez 2,5 roku w śledztwie na Rakowieckiej był również maltretowany słynny major Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, dowódca Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. W listopadzie 1950 r. Widaj skazał go na wielokrotną karę śmierci. Wiele razy sądził również w tzw. „procesach kiblowych” przeprowadzanych w więzieniu (od kibla w rogu celi, na którym oskarżony, z braku innego miejsca, musiał siedzieć podczas rozprawy). Tak – 7 kwietnia 1950 r. – wyglądał proces Stanisława Skalskiego, asa polskiego lotnictwa (w czasie II wojny światowej strącił 22 niemieckie samoloty). Skalski
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze