Sierpień 2007

Poprzednie miesięczniki

Próba przechowania politycznych zdobyczy, nawet tych, nad którymi pracowało się przez dekady, bez zwracania uwagi na kulturę (termin ten, w używanym tu sensie, jest nazbyt wąski) przypomina przechowywanie wody w sicie. Nawet dostrzeganie kultury jako czegoś wtórnego wobec polityki (a nie odwrotnie) oznacza to samo, podobną metodę chronienia wody. Konserwatyści muszą jeszcze nauczyć się podchodzić do kultury, jak Reagan do filozofii politycznej. Zasady, na jakich wspiera się dzisiejsza kultura, jej wydźwięk, hierarchię, kształt ustala niemal całkowicie lewica. Opanowała edukację na wszystkich jej szczeblach, wydawnictwa wszelakich rodzajów, film i telewizję, to, co kiedyś nazywano sztuką, muzykę. Biblioteki i muzea, gdzie historię można przerobić w okamgnieniu przez niezauważalne opuszczenie czy zmianę podpisu. Konserwatyści ograniczają się do defensywnej reakcji. Aktywniej działają na obszarach czystej polityki lub ekonomii – w tych dziedzinach czują się dobrze, są z nimi obznajomieni. A tu mają przed sobą bezkresny ocean. Ponieważ jednak obawiają się w nim zanurzyć, ograniczają się do jego krytykowania. Co może lepiej kształtować ludzką wyobraźnię, pozostać w niej – ocean czy ci, którzy, nawet słusznie, wyrażają zastrzeżenia wobec jego kształtu? Tymczasem to właśnie tu toczy się najważniejsza część batalii. Inicjatywa, ofensywność, przechwycenie, opanowanie, dyktowanie agendy zawsze zwyciężały. Dzisiejsze kulturowe okropieństwa rozkwitają nie dlatego, że są niedostatecznie
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze