MISJA W DOLINIE NICOŚCI

Dodano: 30/09/2010 - Numer 9 (55)/2010

Sekta, której (nie) należy się bać O ile deklaratywny pesymizm w ocenie własnej sytuacji nie zawsze bywa szczery, o tyle w ocenie sytuacji politycznej pesymiści z zasady wierzą w to, co mówią. I oczywiście trudno dziś o optymizm na prawicy, po przegranych wyborach, w okresie personalnych czystek w mediach i instytucjach państwowych, przy niemilknącej nagonce, która ma zamknąć patriotyczną i konserwatywną część społeczeństwa w murach oblężonej twierdzy. Jednak jeszcze bardziej ciekawe na tym tle są alarmistyczne głosy i bluzgi dochodzące ze zwycięskiego obozu PO. Bo oto w świetle jego mainstreamowej publicystyki okazuje się nieoczekiwanie, że Jarosław Kaczyński i jego elektorat to już nie tylko śmieszny, obciachowy skansen bezsilnie przeciwstawiający się zwycięskiej modernizacji, nie tylko izolowana garstka oszołomów, których nie da się traktować poważnie, ale to także niebezpieczna sekta, reprezentująca - jak to ujął Waldemar Kuczyński na łamach „Rzeczpospolitej” – „ciemną stronę mocy” - sekta, której należy się bać. Jeśli więc pokonana IV Rzeczpospolita ma swoje Kasandry, to i III Rzeczpospolita w chwili największego triumfu dorabia się swoich Jeremiaszów, każących się bać tego, z czego dotąd różne „Szkła Kontaktowe” kazały się wyłącznie śmiać. Skołowany wyborca PO sam już nie wie, czy ma się śmiać, czy ma się bać. Irracjonalny antykaczyzm jest dziś jedyną ideologią utrzymującą poparcie dla rządu. Rząd nawet nie udaje, że spełnia jakieś obietnice wyborcze,
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze