SIEROTY PO „MATCE SOLIDARNOŚCI”

Forma godna bohaterki Znaną z ekspresyjnej wrażliwości Walentynowicz wzruszyłby sam sposób wydania książki. Autor i wydawca zadbali, aby pomieściła nie tylko biograficzną prozę, lecz także ponad 150 zdjęć układających się w osobną opowieść, plik solidnie opracowanych dokumentów, kilka interesujących tabel oraz płytę z historycznym wystąpieniem działaczki w gronie członków „Solidarności” wrocławskiej 14 maja 1981 r. Całość zabezpiecza atrakcyjna okładka, ozdobiona ujmującym zdjęciem bohaterki autorstwa szwedzkiego fotografa Olle Karuda. Autor we wstępie uczciwie przyznaje, że „starał się dochować wierności zasadom naukowego warsztatu”. Ma rację, ponieważ trudno w pełni uwolnić się od uczuć, pisząc jakąkolwiek książkę, tym bardziej o znanej sobie osobie, w czasach „wojen historycznych” i po katastrofie z 10 kwietnia 2010 r. Dopiero w zakończeniu historyk pozwolił poprowadzić się emocjom, odkrywając przed czytelnikiem własną interpretację symboliki wypływającej z owego narodowego nieszczęścia.Przecierpiana młodość Anna Lubczyk urodziła się 15 sierpnia 1929 r. w miejscowości Równe na Wołyniu, w granicach II RP. Przed wojną Równe należało do miast silnie zasiedlonych przez mniejszość żydowską. Na 40 tys. mieszkańców nawet o 30 proc. przewyższali oni liczbowo Polaków. Bohater książki Joanny Wiszniewicz pt.: „Życie przeciętne. Opowieści pokolenia Marca” Józef Botkier zapamiętał silne podziały między obiema nacjami. Anna Walentynowicz w swoich
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze