Król polskiego kina

Wdzięczny artysta

Z krakowskiej ASP Wajda przeniósł się do łódzkiej Szkoły Filmowej. Zmianę dyscypliny artystycznej uzasadniał – „Wybieram rodzaj sztuki, który jest najważniejszy przy przekształcaniu człowieka na drodze do nowego ustroju”. „Realizatora filmowego poza talentem i poczuciem rzeczywistości, musi cechować marksistowska postawa wobec życia i sztuki” – wyjaśniał władzom nowej uczelni.

„Marksistowska postawa wobec życia i sztuki” tak trwale wpisała się w twórczość i sposób myślenia reżysera, że jeszcze w 1987 r. – postrzegany już jako twórca związany z opozycją i niezależny od władz PRL – zwracał się do uczestników forum Stowarzyszenia Filmowców Polskich językiem rodem z czasów najgłębszego komunizmu: „Koleżanki i koledzy, pamiętacie jak przed laty powoływałem się na Lenina, którego definicję stanu rewolucyjnego przytoczyłem na jednej z narad. Powiem skromnie, że moje przepowiednie okazały się prorocze. Tym razem powołam się na Karola Marksa. Aby powstała jakakolwiek wartość dodatkowa – którą, jak wiecie zabierają do kieszeni kapitaliści, a w naszym kraju państwo – musi powstać jakakolwiek wartość”.

„[...] Polskie filmy stały się dzisiaj pierwszym, a może jedynym sojusznikiem nowego kina radzieckiego i to właśnie napawa mnie głębokim optymizmem”.

„[...] Koleżanki i koledzy, pamiętajcie, że naszym sojusznikiem jest dziś nie byle kto, tylko kino radzieckie”.

Zawsze swój

Z dokumentów dotyczących Andrzeja Wajdy, które zachowały się w Instytucie Pamięci Narodowej, wynika, iż komunistyczna bezpieka prowadziła obserwację jego działalności, zwłaszcza wystąpień. W materiale nie ma śladów wskazujących na to, by władze komunistyczne traktowały reżysera jako „wrogi element” – przeciwnie – można odnieść wrażenie, że cieszył się zaufaniem. Odnotowywano spotkania Wajdy z Kuroniem i Michnikiem, w pewnym momencie planowano założenie podsłuchu w domu reżysera. Jednak...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: