ZOMO, SB i sztabowa Gawor

Coraz wyraźniej widać, jak nierozliczona przeszłość komunizmu rysuje czarne scenariusze teraźniejszości i przyszłości. Newralgicznym urzędem powołanym do zapewniania bezpieczeństwa stolicy, korzystającym z dostępu do informacji niejawnych i wrażliwych, zarządza była funkcjonariusz MSW PRL Ewa Gawor, która otoczyła się specjalistami z ZOMO, SB i absolwentami Akademii Spraw Wewnętrznych.

Ewa Gawor, dyrektor Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu m.st. Warszawy, dała o sobie ostatnio znać, rozwiązując Marsz Pamięci Powstania Warszawskiego. Zaufana, bliska współpracownik prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz uzasadniała swoją decyzję skandowaniem przez demonstrantów haseł wzywających do nienawiści: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!”.
Jak ujawnił prof. Sławomir Cenckiewicz, Gawor była wcześniej funkcjonariuszem MSW, absolwentką Wyższej Szkoły Oficerskiej im. Feliksa Dzierżyńskiego i pracownicą Departamentu PESEL Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Służbę w MO pełnili jej mąż, brat, szwagier i wujek. Ojciec i ojczym byli podoficerami LWP. Obecnym mężem szefowej BBiZK jest gen. Mirosław Gawor, który był funkcjonariuszem ZOMO, a od 1981 roku Biura Ochrony Rządu PRL. Po 1989 roku zostawał trzykrotnie szefem BOR.
Tygodnik „Gazeta Polska” dotarł do szarych eminencji, które stoją za szefowskim fotelem Gawor.
Naczelnikiem w jej biurze odpowiedzialnym za imprezy masowe jest Dariusz Dąbrowski. Jak dowiedziała się „Gazeta Polska”, to funkcjonariusz PRL szkolony do 1983 roku w Wyższej Szkole Oficerskiej. Zdobytą wiedzę prezentował w pracy dyplomowej o metodach walki z podziemiem: „Organizacja pracy operacyjnej w obiekcie o szczególnym zagrożeniu wroga antysocjalistyczną działalnością na przykładzie Zakładów Mechanicznych »Ursus«”. Zapewne i to chwali Gawor, gdy mówi, że u siebie ma zespół doświadczonych fachowców.

Sztab służby bezpieczeństwa
Zastępcą Gawor w BBiZK został Mirosław...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: